Treść strony

 

ClubHouse – kolejny przewrót w świecie komunikatorów – Paulina Gajoch

Platforma komunikacyjna ClubHouse to temat, od którego aż huczy w sieci. Jeśli jednak Wam udało się nie dowiedzieć jeszcze nic na ten temat, najwyższy czas to zmienić. Jest to kolejna sieć społecznościowa, która wybiła się na swoich ograniczeniach podobnie jak Twitter, na którym można zamieszczać teksty (tweety) nie dłuższe niż 280 znaków, czy Snapchat, na którym wpisy znikały po określonym czasie. W przypadku zaś ClubHouse chodzi o to, że głównym i prawie jedynym środkiem komunikacji jest nasz głos przekazywany w czasie rzeczywistym. Jedyne odstępstwo stanowi tak zwane bio, czyli nasz opis, oraz nasze zdjęcie. Obydwa te elementy profilu są opcjonalne i poza nimi wszystko inne opiera się na poznawaniu innych, wymianie wiedzy i poglądów w warstwie głosowej. Aplikacja jest w języku angielskim, a jej oficjalna wersja może na razie zagościć wyłącznie na urządzeniach z systemem iOS.

Fajnie, pięknie, ale jak się tam dostać?

ClubHouse jest aplikacją w fazie rozwoju, więc aby dołączyć do społeczności, należy otrzymać zaproszenie od jednego z członków. Możemy oczywiście założyć konto i bez tego, ale jedynym, co osiągniemy, będzie zarezerwowanie swojej unikalnej nazwy użytkownika. Zostanie wtedy wysłane powiadomienie do osób, które mają nasz numer w kontaktach, że chcielibyśmy dołączyć do społeczności i z jego poziomu odbiorca może zadecydować, czy wysyła nam zaproszenie. Nie ma ich jednak nieskończenie wiele, zaczynamy z dwoma zaproszeniami, a w miarę aktywności otrzymujemy kolejne. Na przykład ja łącznie mogłam wysłać osiem zaproszeń.

Jak to działa?

Bezpośrednio po wprowadzeniu podstawowych danych jesteśmy poproszeni o dodanie swojego bio i zdjęcia, o którym wspomniałam już na początku. Następnie z bardzo obszernej listy wybieramy nasze zainteresowania oraz osoby do obserwowania, aby rekomendacje pokoi były trafniejsze. Teraz już możemy w pełni cieszyć się aplikacją. Trafiamy do hallu (czyli odpowiednika strony głównej lub osi czasu z innych portali), gdzie wyświetlają się pokoje dobrane albo na podstawie zainteresowań, albo ze względu na osoby, które się tam znajdują, czyli naszych „śledzonych”. Dodatkowo możemy również poszukać interesujących klubów, które działają na podobnej zasadzie jak grupy na Facebooku. Zazwyczaj mają jeden temat i spotkania w nich są zaplanowane i tworzone cyklicznie.

Hello world na ClubHouse, czyli jak zabrać głos

Portal jest zbudowany w oparciu o tak zwany model klasy, czyli aby po raz pierwszy powiedzieć coś w danym pokoju, musimy podnieść rękę, ponieważ domyślnie lądujemy na widowni. Administrator pokoju może również zadecydować, że nikt spoza osób zaproszonych do mówienia nie będzie uprawniony do wejścia na scenę, ale jeśli tak nie jest, możemy nacisnąć przycisk i poczekać na przyznanie prawa do głosu. Potwierdzenia bądź odrzucenia roli mówiącego dokonujemy przez przyciski, które pojawią się w wyskakującym oknie. Następnie należy wcisnąć „unmute” i wypowiedzieć się.

Czy ClubHouse jest dostępny?

Gdyby nie był dostępny, jako osoba niewidoma raczej bym go nie opisywała. Więc tak, da się go obsługiwać bez użycia wzroku. Tutaj jednak należy dodać coś więcej. Warto mianowicie podkreślić, że deweloperzy są bardzo otwarci na poprawianie dostępności oraz propozycje użytkowników. Dla przykładu jedna z ostatnich aktualizacji, mimo że trafiła do wszystkich, głównie miała poprawić komfort użytkowania z czytnikiem ekranu Voice Over.

Moja ocena społeczności

Przechodząc już do aspektów nietechnicznych, powiem parę słów o tym, jakie grupy ludzi mogłabym wyróżnić spośród osób poznanych na ClubHouse. Najbardziej rzucają mi się w oczy dwie, mianowicie szeroko pojęci marketingowcy i specjaliści od ludzkiej psychiki. Podejrzewam, że nadreprezentacja tych grup wynika z faktu, że aplikacja jest dostępna wyłącznie dla posiadaczy sprzętu od Apple, czyli osób, które według badań są najbardziej skłonne do wydawania pieniędzy w sieci. Skoro zaś mamy na wyciągnięcie ręki zebranych w jednym miejscu potencjalnych klientów, to trzeba próbować ich zwerbować za wszelką cenę, co nie zawsze przynosi pozytywne skutki. Taki marketingowiec na ClubHouse potrafi z jakiegokolwiek tematu zboczyć na ten, który jest dla niego opłacalny, co na dłuższą metę powoduje raczej niechęć innych. Tego rodzaju aktywności są oczywiście bardziej zauważalne, więc podejrzewam, że odsetek ludzi nastawionych na zwykłą, bezinteresowną rozmowę jest większy, niż mi się wydaje. Przyznać jednak trzeba, że użytkownicy iOS są najczęściej zorientowani na pewne poglądy (np. dotyczące technologii), co czasem może utrudnić prowadzenie dyskusji i wymianę argumentów, ale mimo to nie zrezygnowałam z tej formy spędzania czasu i chętnie usłyszę również Wasze głosy, szczególnie że na ClubHouse można już spotkać wiele osób niewidomych.

Paulina Gajoch

 


Artykuł publikowany w ramach projektu „TYFLOSERWIS 2021–2024 INTERNETOWY SERWIS INFORMACYJNO-PORADNICZY", dofinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.