Treść strony

 

Biała laska nie jest dla mnie rzeczą – Małgorzata Zuber

Istnieją przedmioty, które nie są tylko przedmiotami, lecz materializują, często bardzo subtelne, ludzkie emocje i dążenia. Dla mnie zawsze takie znaczenie miały książki i mapy. Szczególnie zagadnienie dwoistej istoty książki jako nośnika wiedzy i artefaktu długo mnie zajmowało, nawet coś pisałam kiedyś o tym, gdy jeszcze w miarę regularnie publikowałam felietony w „Pochodni” i artykuły w zbiorach tekstów naukowych. Myśli te powracają do mnie raz po raz, więc być może kiedyś jeszcze… Tymczasem chciałabym napisać o innym przedmiocie, który nie jest jedynie rzeczą – o białej lasce.

Temida także nie widzi – Paweł Wrzesień

„Pawełku, a kim chciałbyś zostać, kiedy dorośniesz?” – na to pytanie zwykle odpowiadałem, że prezydentem. I nawet trochę wierzyłem, że jest to do zrobienia. Jako nastolatek nie byłem już tak pewny siebie, a gdy w wieku trzynastu lat przestałem na dobre widzieć, znacznie ograniczyłem swoje aspiracje. W szkole szło mi zawsze dobrze i byłem ambitnym uczniem, a potem studentem. Samoocenę jednak miałem niską, a na myśl o przyszłości odczuwałem lęk. Pod koniec piątego roku studiów politologicznych zastanawiałem się coraz głębiej, do czego ktoś taki jak ja może być przydatny przyszłemu pracodawcy. Byłem gotowy podjąć każde zajęcie, aby tylko nie siedzieć w domu bez przydziału. Przystąpiłem do programu aktywizacji zawodowej koordynowanego przez Dział ds. Absolwentów ośrodka w Laskach. Zapytano mnie, czy nie chciałbym skontaktować się z jednym z warszawskich sądów, który poszukuje chętnych do pracy urzędniczej. Od razu dostałem gęsiej skórki, bojąc się, że to zbyt wysokie progi na moje nogi. Grzechem byłoby jednak nie spróbować, więc bez wielkiej wiary w powodzenie, umówiłem się na spotkanie z panią kierownik jednego z działów.

Od kibica do dziennikarza – Radosław Nowicki

Dziennikarstwo nie jest zarezerwowane tylko dla osób pełnosprawnych. Mogą się w nim spełniać także niewidomi, choć wymaga to dużo więcej wysiłku, zaangażowania i samozaparcia. No ale czego się nie robi, aby pracować w dziedzinie, która od dziecka nas fascynowała. Wszak praca to pomost między rzeczywistością a marzeniami, a na wzburzonych falach życia trzeba dążyć do ich spełniania. Opowiem Wam, Drodzy Czytelnicy, jak spełniam to swoje dziecięce marzenie.

Życie w zachwycie – Barbara Zarzecka

Biorę do ręki tę niewielką książkę i zerkam na cytat: „Jestem człowiekiem szczęśliwym. Mnóstwo rzeczy mnie zadziwia i zachwyca – w ogóle życie jest fascynujące!”. Z okładki uśmiecha się do mnie przystojny gość ubrany w kolorowy sweter w paski, na głowie ma beżową, wełnianą czapkę o grubym, ozdobnym splocie, spod której wystają niesforne dredy, na nosie – wąskie okulary przeciwsłoneczne. Wygląda jak lider zespołu reggae – myślę. Do i tak niezwykle barwnego, pogodnego zdjęcia grafik dodał akcenty soczystej, żywej zieleni –– mojego ulubionego koloru, który jest symbolem nadziei, wiosny, radości… Jest pozytywnie, jest radośnie, jest moc! Zatem możemy śmiało powiedzieć, że okładka jest idealną ilustracją dla książki, która nosi tytuł „Życie w zachwycie”.

Przepis na życie – z Magdaleną Orłoś rozmawia Agata Pisarska

Z Magdą rozmawiam w piątkowy wieczór, dopiero co wróciła z zakupów, korzystając z sąsiedzkiej pomocy. Przełącza się na słuchawki i nastawia rosół, ma ją jeszcze dziś odwiedzić koleżanka, która wpadnie na lampkę wina po całym tygodniu pracy.